Poznaj drugi sekret skutecznego mailingu, czyli jak sprawić, by jeszcze przed otworzeniem Twojego listu wzbudzić w odbiorcy niepohamowaną potrzebę pochłonięcia treści.

 

To już ósma część kursu skutecznego prowadzenia marketingu internetowego przy pomocy MailBoot-a i skoro ją otworzyłeś, jest to dla mnie informacją, że odnalazłeś w mojej propozycji szansę dla siebie, by przeskoczyć z poziomu finansowego, na którym się teraz znajdujesz, kilka albo nawet kilkadziesiąt punktów wyżej.

Zanim jednak zaczniesz rozważać poważniej skorzystanie z mojej oferty wykorzystywaniaMailBoot-a do pracy w Twoim biznesie, przeczytaj dzisiejszą część oraz następne, które otrzymasz, ponieważ zależy mi na tym, byś przed każdą decyzją o zawarciu transakcji zawszebył bardzo dobrze poinformowany o wszystkich możliwościach, jakie się przed Tobą otwierają.

Znam wiele osób, z moich prywatnych i rodzinnych kontaktów, które podejmują decyzję szybko i pod wpływem czegoś, co nazywają czasem impulsem. I kiedy z nimi rozmawiam i pytam, na ile są zadowoleni z takiej strategii podejmowania decyzji, na przykład decyzji o zakupie, zdecydowana większość z nich twierdzi, że są bardzo zadowoleni. Oni mówią, że po prostu wiedzą! Że zwyczajnie to czują! Jakby posiadali jakiś niezwykły dodatkowy zmysł, intuicję i umiejętność szybkiego i trafnego podejmowania decyzji. Jakiś szósty zmysł, który, nawet bez pełnych informacji i długotrwałego zastanawiania się, mówi im: "To jest to! To jest bardzo dobre posunięcie! Możesz sobie na nie pozwolić!". Pomimo to, ponieważ ja bym tak nie potrafił, doradzam Ci: nie stosuj tej strategii, jeśli nie jesteś jeszcze w pełni przekonany, że dostrzegłeś już wyraźnie wszystkie korzyści, które możesz osiągnąć. Przecież nie zawsze musisz być pierwszym, żeby być lepszym!

A skoro już przeczytałeś do końca moje małe ostrzeżenie, możesz przystąpić do dalszej przygody w budowaniu Twojej przyszłości finansowej i biznesowej. A zatem - ruszajmy!

Dlaczego tylko niektórzy właściciele stron internetowych wyciskają maksymalne zyski z własnego mailingu?

Kiedy w poprzednim odcinku kursu dowiedziałeś się, dlaczego tak ważny jest odpowiedni dobór nadawcy do Twojego mailingu, nie powiedziałem Ci jednej bardzo istotnej rzeczy. Rzeczy, której pominięcie mogłoby zniweczyć cały Twój dotychczasowy wysiłek. Dowiedziałeś się ostatnim razem, jak ważne jest wywołanie poczucia bliskości oraz "sklejenie" stanu mobilizacji do zakupu, do podjęcia działania, do decyzji, z tym napisem, który umieszczasz w miejscu "nadawca", ale dopiero dziś chcę Cię ostrzec przed tym, że takie "sklejenie" może się osłabić, jeśli nie zastosujesz jeszcze dodatkowych kroków na jego wzmocnienie.

Pomyśl o tym "sklejeniu" pożądanego stanu z Twoją firmą, tak, jak na przykład o gorącej namiętności między dwojgiem zakochanych w sobie ludzi. Początek jest wspaniały! Ale co się dzieje później?

Często pewnie słyszałeś o tym, że ogień w związku wymaga dbałości i, od czasu do czasu, podsycania. Jeśli zaniedba się takie rzeczy, jak wzbudzanie ciągłego pożądania albo dbanie o "drobne" szczegóły (ładna bielizna, odrobina odważniejszych podniet), związek zaczyna przygasać. A jeśli w życie kochanków wkradnie się rutyna i nuda, to już prawie gwarancja na wzajemne spowszednienie i, niestety, niezwykle rzadko udaje się powtórnie rozpalić ten pierwotny żar.

Potraktuj kontakt z Twoim klientem, jak bardzo podobną sytuację i zauważ, że pierwszy żar jego pragnienia, skojarzony z e-mailami od Ciebie, musi być ciągle podsycany, byś mógł uniknąć zjawiska wygaśnięcia.

I pewnie zupełnie oczywiste jest dla Ciebie, że jakość i treść informacji, które będziesz mu wysyłał w ciągu następnego miesiąca i roku od zapisania się na Twoją listę, powinna Ci gwarantować jego wierność i lojalność oraz podtrzymywanie stałego zainteresowania. Ale, gdy pomyślisz o tym, na zasadzie analogii, jak o czymś, co mąż na co dzień daje żonie (przynosi do domu pensję, myje samochód i odwozi dzieci do szkoły) albo żona mężowi (śniadania, obiadki, kolacje, pranie i prasowanie), szybko zrozumiesz, że to za mało, by utrzymać związek w takiej kondycji, jak wtedy, gdy oboje w nabrzmiałym napięciu oczekiwali na "ten swój pierwszy raz".

Czym zatem jest to, co będzie wciąż rozpalało i rozniecało pragnienia czytelnika Twoich e-maili tak, że będzie otwierał je i czytał z zapartym tchem? Co takiego może sprawić, że każdy mail będzie zwracał jego uwagę i przyciągał tak, jak atrakcyjna i ponętna kobieta, w zwiewnej i barwnej sukience, przyciąga wzrok?

Oto tajemnica najlepszych i najskuteczniejszych autorów tekstów perswazyjnych!

Tym, co przyciąga uwagę, utrwala związek z klientem oraz prowokuje do namiętnego pochłaniania treści Twoich e-maili jest

 

TYTUŁ I NAGŁÓWEK MAILA!

To zadziwiające i często dla mnie samego zabawne, że nawet znając tę zasadę, tak często łapię się na tym, że to na mnie działa! Kiedy sam otrzymuję listy e-mail, przebiegam wzrokiem po nadawcach i zaraz potem po tytułach. I chociaż zauważam, jakie konstrukcje i struktury zastosowali w nich ci naprawdę dobrzy copywriterzy (autorzy tekstów perswazyjnych), by mnie przyciągnąć i wzbudzić moje pragnienia, to i tak moja reakcja jest dokładnie taka, jaką chcieli wywołać: narastające pożądanie, by dowiedzieć się więcej, kieruje moją dłoń i kursor myszki, wprost na ten list. Klikam i czytam. Czytam i chłonę treść. To po prostu działa, niezależnie od tego, czy znasz tę tajemnicę, czy nie!

Przypomnij sobie taki moment, gdy gdzieś na ulicy, przy kiosku albo może w EMPIK-u, jakiś tytuł przyciągnął Twój wzrok. I okazał się on tak intrygujący, że pomimo, iż wcale nie zamierzałeś kupić tej gazety, albo wręcz nigdy w życiu byś się nie podejrzewał o to, że możesz choćby do ręki wziąć to czasopismo, zaczynasz się intensywnie zastanawiać: "Co też jest tam w środku? Co jest dalej?"

A jeśli tak działają tytuły w gazetach, w nagłówkach artykułów, to identycznie mogą działać w Twoich mailingach!

Weźmy kilka przykładowych tytułów, trzymając się już poruszanego wcześniej tematu - odchudzania.

Oto tytuły z grupy, nazwijmy ją, pierwszej:

  • "Atest PZH dla naszego kremu odchudzającego";
  • "Skuteczna kuracja odchudzająca";
  • "Profesjonalne odchudzanie";
  • "Masaże odchudzające";
  • "Masaże w zwalczaniu otyłości";
  • "Dieta ketogoniczna".

A teraz grupa druga:

  • "Jak nowy rodzaj kremu odchudzającego podwoił moje dochody?";
  • "Jak schudłam 25 kg dzięki nowoczesnej technologii programowania umysłu?";
  • "Gdzie najłatwiej zrzucić wagę? Poznaj 3 proste sposoby na pozbycie się kilogramów!";
  • "Jeśli masz dość efektu jojo, oto prosta metoda! Zastosuj raz i na zawsze!";
  • "Jak preparat odchudzający "x" podwoił intensywność moich orgazmów?";
  • "Dlaczego tylko niektórzy unikają efektu "jojo" po zrzuceniu wagi?".

Czy zauważyłeś, pomimo tego, że pewnie nie interesuje Cię zrzucenie wagi, jak różne reakcje w Tobie wywołują te dwie grupy tytułów? Które z nich przyciągnęłyby Twoją uwagę i sprawiły, że zechciałbyś się dowiedzieć się więcej, nawet jeśli odpowiada Ci Twoja waga?

I pewnie teraz niektórzy z czytelników tego kursu obruszą się nieco, gdyż niektóre tytuły z tej drugiej grupy mogły się wydać nieco kontrowersyjne. Ale jeśli jeszcze masz wątpliwości co do tego, jakie metody przyciągnięcia klienta chciałbyś zastosować, zadaj sobie podstawowe pytanie: czy chcesz być przyzwoity, kulturalny, delikatny i stonowany, czy też

chcesz być skuteczny?

Zarówno tytułu Twojego maila, jak i nagłówek ma jedno podstawowe i najważniejsze zadanie! Musi być on tak sformułowany, by wciągnąć Twojego klienta do środka, wgłąb tekstu, rozpalić jego ciekawość i sprawić, by zechciał on czytać dalej.

Wzorce, które przedstawiłem Ci w tej drugiej grupie tytułów są znane już od ponad stu lat. Odkąd copywriterzy zajęli się pisaniem przyciągających tekstów do gazet, tytułów książek oraz w ostatnim czasie tekstów do mailingu, stosują je z powodzeniem, modyfikując jedynie ich składniki, by dostosować je do odbiorców oraz tego, co mają sprzedać.

Z moich doświadczeń wynika, że najskuteczniej działa pytanie, ponieważ w naturalny sposób prowokuje czytającego do poszukiwania odpowiedzi, a więc do wykonania we własnym umyśle pewnej operacji, określonego działania. A poza tym, dodatkowo, jeśli osoba czytająca nie znajduje odpowiedzi na to pytanie, wzrasta wyraźnie poziom jej zainteresowania i zaciekawienia, i zaczyna pragnąć tego, by poznać odpowiedź.

W zależności od tego, jak zadasz pytanie, uzyskasz różne efekty. Jeśli pytanie w tytule będzie zaczynało się od słowa "czy", otrzymasz w głowie klienta odpowiedź "tak" lub "nie". Są to tzw. pytania zamknięte i możesz je zastosować, jeśli chcesz trafić ze swoim listem do osób, które zdają sobie już sprawę z tego, że potrzebują Twojego produktu. Ale czy wystarcza Ci tzw. "poprzestawanie na małym"?

Przykład:

"Czy chcesz schudnąć? Sprawdź skuteczne metody uniknięcia efektu jojo"

W tym przypadku uzyskasz na pewno jedną rzecz - Twojego maila otworzą osoby, które odpowiedzą na pytanie "tak". Te, które wiedzą, że powinny się odchudzić i są świadome, że potrzebują czegoś, co im oferujesz. Ale pomyśl: ile otyłych osób, załamanych nieskutecznością dotychczasowych wysiłków, od razu wrzuci z irytacją ten list do kosza, traktując go jak kolejną ofertę, mającą za zadanie wyciągnąć od nich kasę?

Ale jeśli zadasz pytanie w formie otwartej, dodając w nim jednocześnie cośkontrowersyjnego, intrygującego, wciągającego, nie tylko zyskasz uwagę większej liczby odbiorców mailingu, ale wręcz zaczniesz wpływać na ich potrzeby i pragnienia, z których mogli sobie dotychczas nie zdawać nawet sprawy. A jeśli chcesz naprawdę odnieść duży sukces w biznesie, przyjmij za jedną ze swoich podstawowych zasad tę, stosowaną przez największych i najbogatszych, którzy mówią:

"Ja nie zaspokajam potrzeb klientów. Ja je stwarzam!"

Kiedy tworzysz tytuł e-maila lub nagłówek na, zawsze zastanów się, czego Twój klient pragnie. Czego pragnie więcej? Większość ludzi patrzy bardzo krótkowzrocznie i płytko na zaspokojenie własnych odbiorców. Sprzedają na przykład wczasy odchudzające albo preparaty na zrzucenie wagi i ograniczają się do tego, że zapewniają: "Stracisz na wadze 10 kilogramów w ciągu miesiąca". A gdyby tak spojrzeli nieco dalej i szerzej oczami swojego klienta? Gdyby rozważyli, po co ten klient tak naprawdę chce schudnąć? Czego pożąda więcej i jeszcze bardziej, oprócz ujrzenia w odpowiednim miejscu kreseczki lub wymarzonej cyfry na wadze?

Tylko posłuchaj:

  • "Jak preparat odchudzający "x" podwoił intensywność moich orgazmów?"
  • "W jaki sposób odkrycia biotechnologów pozwolą Ci schudnąć i zacząć zarabiać dwa razy więcej?"
  • "Dlaczego tylko niektóre kobiety mają figurę jak z okładki "Elle" i wianuszek mężczyzn wokół siebie?"

Jak widzisz w powyższych przykładach, tytuły te nie tylko przyciągają i intrygują, ale pokazują szersze korzyści, jakie może osiągnąć klient, dzięki ofercie firmy sprzedającej jakiś produkt, w tym przypadku coś, co ma służyć do odchudzania. I tu bardzo ważna kwestia! Muszę Cię teraz ostrzec.

Pamiętaj o kilku zasadach:

  • Tytuł musi być związany z Twoją ofertą, musi być z nią spójny, choć na pierwszy rzut oka może się tak nie wydawać. Po przeczytaniu tekstu klient musi być w pełni przekonany, że nie został wprowadzony w błąd. Jeśli sprzedajesz sprzęt komputerowy, a w tytule maila umieścisz tekst "Jak nowy rodzaj kremu usunął mi bezpowrotnie zmarszczki i odmłodził mnie o dziesięć lat", to nie tylko wywołasz u internauty irytację, ale najprawdopodobniej Twój mail zostanie uznany za SPAM.
  • Tytuł powinien być intrygujący, czasem szokujący, ciekawy, wzbudzić zainteresowanie i najlepiej ukazywać dodatkowe, szersze korzyści. Korzyści dla Twojego klienta, nie dla Ciebie! Często ludzie zapominają o tym, sprzedając coś, że dla klienta najmniej się liczy to, czego chce sprzedający. Twój klient dba tylko o to, czego sam pragnie. Więc jeśli chcesz go zainteresować, pokaż mu już w pierwszych słowach, co on może zyskać i jak dobrze Ty możesz mu zrobić.
  • Poświęć na tytuł dużo czasu. Pokaż go kilku osobom i sprawdź ich reakcje emocjonalną. W tytule i nagłówku chodzi o to, byś wywołał niepohamowaną ciekawość i pragnienie dowiedzenia się: "Jak to zrobić? O co chodzi? Jak ja mogę to uzyskać/dostać/zdobyć?". Przemyśl to dogłębnie i postaw się w pozycji klienta - sprawdź co będzie czuł, gdy przeczyta nagłówek i na ile go to zmotywuje do dalszego działania. Nie bez kozery jeden z wybitnych specjalistów od reklamy, John Caples, radzi, by80% czasu poświęcić na nagłówek/tytuł, a 20% na sam tekst.
  • Unikaj drastycznych i tragicznych w skutkach błędówniedoświadczonych copywriterów, którzy w tytułach wpisują: "Gratulacje! Wygrałeś wycieczkę na Dominikanę!", a w samym liście proponują niezliczoną ilość promocji i zakupów oraz, ewentualnie, losowanie głównej nagrody, bardzo odległej i wirtualnej. Pamiętaj! Im się udaje tylko raz. JEDEN RAZ!

 

 

 

A kiedy już masz będziesz miał za sobą przemyślenia na temat tego, co możesz zaoferować klientowi, czego pragnie więcej oprócz Twojego produktu, kiedy weźmiesz już pod uwagę moje ostrzeżenia, zacznij testować.

Przy wykorzystaniu MailBoot-a masz niepowtarzalną możliwość dokonywania własnych prób, testów i badań na temat skuteczności własnej pracy. Dzieląc klientów na grupy i wysyłając do nich listy z różnymi nagłówkami, różnymi tytułami, możesz w szybkim tempie nabrać doświadczenia i wirtuozerii w tej dziedzinie. I jeśli chcesz osiągać naprawdę rewelacyjne efekty, możesz dokształcić swoje umiejętności perswazyjne biorąc udział w jednym z kursów copywritingu (http://www.mirachlebowska.pl) albo samodzielnie poszukiwać nowych źródeł wiedzy. Wkrótce również z mojej strony będziesz mógł liczyć na dodatkową wiedzę z tej dziedziny. Czytaj gazety, sprawdzaj nagłówki z pierwszych stron czasopism! Nawet, a może przede wszystkim tych kobiecych. Możesz się zdziwić, jak wielkim odkryciem będzie dla Ciebie coś, na co dotychczas nie zwróciłeś uwagi.

I INTRYGUJ, ZACIEKAWIAJ, PRZYCIĄGAJ UWAGĘ!

I teraz, prawdopodobnie naładowany tą nową ilością wiedzy, zadajesz sobie jeszcze pytanie: "No dobrze. Wymyślę intrygujący tytuł, ale jak połączyć go z tekstem, żeby tworzyły logiczną interesującą całość i żeby rzeczywiście dać klientowi to, co mu obiecuję?"

Tak! Bardzo dobre pytanie, a odpowiedź na nie znajdziesz już w następnej części, w której poznasz trzeci i najważniejszy sekret skutecznego mailingu.

Najważniejszy, ponieważ to on zamyka Twoją sprzedaż!



%PERS_NAME2%, jeśli pojawiło Ci się jakieś pytanie, napisz do mnie na adres e-mail :r.piatek@mboot.pl