Poznaj pierwszy z trzech sekretów skutecznego mailingu! Czyli od kogo ludzie najchętniej odbierają listy e-mail?
Pewnie zgodzisz się ze mną, że wszystko, czego dotychczas dowiedziałeś się z tego kursu to bezcenna wiedza, która odpowiednio zastosowana, pozwoli Ci zacząć zarabiać naprawdęduże pieniądze w Twoim biznesie oraz z tym, że.... ta wiedza mogłaby się okazać nawet w połowie nie tak wartościowa, jeśli nie spełnisz jeszcze kilku drobnych, ale ważnych warunków.
Wyobraź sobie, że zgodnie z radami zawartymi w tym kursie, umieściłeś na stronie formularz do Twojego wielokrotnego autorespondera, rozreklamowałeś prawidłowo jego adres, zaoferowałeś na stronie coś, co skłoniło internatów do przekazania Ci adresu e-mail. Klienci zapisują się na Twoją listę adresową, a MailBoot w ciągu kilku sekund wysyła do nich odpowiedzi, nawiązując z nimi kontakt i jednocześnie pozwalając Ci na pełny dostęp do nich. Masz teraz możliwość, by przypominać im o sobie. Możesz wysyłać materiały promujące Twoją ofertę, informacje o nowych produktach oraz zachęty do dalszych, kolejnych zakupów. Możesz po prostu wywierać na nich taki wpływ, by w odpowiednim momencie sprowokować ich do zakupu.
Ale żeby osiągnąć ten końcowy efekt, musisz zadać sobie jeszcze dodatkowe pytanie:
Jak sprawić by ludzie otwierali Twoje maile?
Przypomnij sobie, jak to jest, kiedy Ty sam otwierasz własną pocztę e-mail. Wchodzisz i widzisz: "50 nowych wiadomości". Przebiegasz szybko wzrokiem i być może pojawia się to uczucie niezadowolenia, a czasem irytacji, bo znów stracisz cenny czas na sortowanie i wyrzucanie tego, co uznajesz za niepotrzebne.
Część listów od razu oznaczasz jako spam. Inne kasujesz, usuwając do kosza. A kiedy już zrobisz porządek, zabierasz się do przeglądania tego co zostało. I nie wiem, czy najpierw otwierasz te listy, na które czekałeś, na koniec pozostawiasz te, co do których nie jesteś pewien, czy okażą się przydatne. A może robisz to wszystko w odwrotnej kolejności, ale przypomnij sobie ten moment i zadaj sobie pytanie:co sprawia, że niektóre z tych maili od razu wyrzucasz do "kosza", nawet ich nie otwierając, a inne zostawiasz, otwierasz i czytasz?
Czy już wiesz? Czy już domyślasz się, co jest sekretem najskuteczniejszych mailingów? Otóż to!
Jednym z trzech najważniejszych elementów, które decydują o tym, czy w ogóle otworzysz maila jest NADAWCA!
Jeśli ktoś zapisał się na Twoją listę subskrypcyjną, to masz za sobą bardzo istotny początek drogi do nawiązania z nim bliższego kontaktu oraz do jego pieniędzy, bo przecież po to prowadzisz biznes, by zaoferować mu coś, z czego będzie zadowolony, płacąc Ci za to. Jednakże prawdziwy i realny sukces odniesiesz wtedy, gdy Twój potencjalny klient będzie otwierał kolejne maile i chłonął ich treść. Bo tylko wtedy będziesz mógł nakłonić go do podjęcia w odpowiednim momencie następnego kroku: złożenia zamówienia na Twój produkt.
Tylko pomyśl: jak sądzisz, o ile możesz zwiększyć współczynnik otwieralności własnych maili, gdy otrzymujące je osoby zaczną Cię traktować, jak kogoś znajomego? Przypomnij sobie, od kogo Ty chętniej otwierasz listy? Czy w pierwszej kolejności otwierasz list od starego przyjaciela, od dobrego znajomego, od współpracującej z Tobą firmy, czy też standardową ofertę reklamową, dajmy na to, jakiegoś banku lub towarzystwa ubezpieczeniowego?
Umiejętność stworzenia w kliencie poczucia bliskości, znajomości, co w naturalny sposób niesie ze sobą narastanie sympatii, podnosi diametralnie skuteczność otwierania maili (a co za tym idzie - wielkość sprzedaży), ponieważ ludzie o wiele chętniej odbierają listy od kogoś, kto jest im bliski, niż od kogoś nieznajomego i anonimowego.
Spośród wielu możliwości do wyboru, co wpisać w miejscu nadawcy, najskuteczniej działa:
- Imię i nazwisko;
- Imię, nazwisko i nazwa firmy (lub strony internetowej, marki);
- Nazwa Twojej (strony internetowej, marki).
To, którą opcję wybierzesz, musi zależeć od charakteru Twojej firmy, profilu klientów orazbudowanego przez Ciebie wizerunku.
Jeśli Twój klient to duże instytucje finansowane z budżetu państwa, to raczej jasne jest, że w mailu powinieneś umieścić nazwę firmy. Nadajesz przez to bardzo oficjalny charakter waszym kontaktom. Ale kiedy masz do czynienia z sektorem prywatnej przedsiębiorczości lub bezpośrednio z konsumentem, zapamiętaj, że po drugiej stronie łącza siedzi człowiek, który w Tobie również chce ujrzeć człowieka.
Jeśli najbardziej zależy Ci na wypromowaniu nazwy własnej firmy, nazwy strony internetowej, na utrwaleniu w świadomości klienta marki, możesz wybrać opcję drugą lub trzecią, jednakże przy wyborze między nimi dwiema zdecydowanie bardziej polecam drugą, w której umieścisz również imię i nazwisko.
Ale najbardziej niezawodny sposób, by wzbudzić w Twoich klientach szereg subtelnych reakcji emocjonalnych, prowadzących do tego, że będą chętnie i bez oporów otwierać listy od Ciebie, to umieszczenie w miejscu nadawcy imienia i nazwiska.
Jak wykorzystać potęgę imienia i nazwiska ?
Kiedy wpiszesz w miejscu nadawcy imię i nazwisko, wywołujesz w osobie odbierającej list poczucie, że właśnie zawarł nową znajomość. W końcu przecież każda znajomość zaczyna się od wzajemnego przedstawienia się sobie. Otwierasz sobie w ten sposób drogę do stania się dla odbiorcy mailingu kimś znajomym, a Twój produkt zaczyna być bardziej wiarygodny, można by nawet powiedzieć, mniej wirtualny, gdyż stoi za nim "ktoś konkretny", indywidualny, żywy człowiek. A ludzie wolą mieć do czynienia z człowiekiem z krwi i kości, niż z anonimowym koncernem (potęga i znajomość marki nie ma tu żadnego znaczenia) lub maszyną, która wyręcza żywych ludzi.
Wszyscy lubimy widzieć za tym, co kupujemy, człowieka. Wynika to z bardzo wielu czynników, zarówno psychospołecznych, jak i ewolucyjnych. Ale najprostsze i najbardziej praktyczne argumenty, które świadomie wysuwa Twój klient, to choćby fakt, że może on mieć większą pewność, że jeśli skorzysta z usług kogoś namacalnego, że jeśli kupi produkt od konkretnego człowieka, to w razie jakichkolwiek problemów będzie miał się do kogo zwrócić. Jeśli będzie miał jakieś pytanie, to będzie wiedział, komu je zadać, itd. A pewnie zdajesz sobie doskonale sprawę z tego, że przy tak wirtualnym medium biznesowym, jakim jest internet, są to niezwykle istotne powody.
Imię i nazwisko zapada w pamięć czytelnika dużo szybciej, niż nazwa firmy, nazwa strony internetowej, a tym bardziej, niż jakiś mało specyficzny tekst wpisywany w miejscu nadawcy!
Jeśli sprzedajesz na przykład preparat odchudzający, osoba, która zapisała się na Twojej stronie, zrobiła to prawdopodobnie również na innych stronach o podobnej tematyce. Otrzymuje zatem kilka lub kilkadziesiąt listów w miesiącu, których nadawcami mogą być: schudnij.com, schudnij.pl, szczupla.com, odchudzanie.pl lub "Szczupła linia", "Fitness", "Schudnij razem z nami" itd, itd. Można by mnożyć to w nieskończoność, ale jedno jest pewne:odbiorca mailingu już po kilku dniach nie będzie pamiętał, który z serwisów przykuł najbardziej jego uwagę. Zacznie traktować większość tych listów na równi i stracisz jedyną i niepowtarzalną możliwość, by wyróżnić się czymś w jego świadomości.
Ale jeśli w swoich mailach przedstawisz się z imienia i nazwiska, gwarantujesz sobie o wiele większą szansę na to, że zostaniesz na trwałe zapisany w pamięci odbiorcy oraz, że Twoje kolejne listy zaczną być traktowane przez niego indywidualnie i z większą sympatią, a z czasem nawet zacznie ich oczekiwać jak listu od kogoś lubianego.
Dzieje się tak między innymi dlatego, że kiedy otrzymujemy list od konkretnej osoby, wywołuje to w nas uczucie i podświadome przekonanie, że ktoś napisał coś specjalnie dla nas, że potraktował nas indywidualnie i że coś zostało zrobione specjalnie po to, byśmy to my to przeczytali. Uruchamia to zasadę wdzięczności, która sprawia, że list jest chętniej otwierany i z większą uwagą czytany, bo "ktoś mi dał coś, co jest przeznaczone właśnie dla mnie".
Jeśli zatem wyślesz mailing sygnowany imieniem i nazwiskiem, odbiorca poczuje sięwyróżniony. I nastąpi to, wbrew logice, nawet wtedy, gdy świadomie zdaje on sobie sprawę z tego, że ten list otrzymało jeszcze tysiąc innych osób. Tak po prostu działa ludzki umysł i nasze emocje!
A jakie imię i nazwisko wybrać?
Kiedy ktoś otrzymuje mail od anonimowego nadawcy albo od firmy, z którą nie wiążą go żadne emocje, bez żadnych skrupułów i łatwo może pozwolić sobie na wyrzucenie go od razu do kosza. Traktuje to lekko i nie rodzi się w nim żaden dyskomfort, gdy kasuje taki mail. Ale czy wiesz o ile trudniej jest mu skasować list od kogoś, kogo już w pewnym stopniu poznał?
Czasem słyszę od jakiegoś właściciela firmy, że wolałby pozostać w cieniu i nie promować własnego nazwiska. Wtedy mówię: wybierz w takim razie jakiekolwiek imię i nazwisko.
Jakiekolwiek? Oczywiście! Dla odbiorcy mailingu nie będzie miało żadnego znaczenia, czy wpiszesz w miejscu nadawcy zamiast siebie inną osobę pracującą w Twojej firmie, czy też fikcyjne imię i nazwisko.
Ludzie potrafią przywiązać się do wirtualnej osoby tak samo mocno, jak do istniejącej w rzeczywistości. Dowodem na to są choćby związki emocjonalne o dużej intensywności nawiązywane poprzez internet albo wykorzystywane w niektórych serwisach internetowych animowane, czasem bardzo realistyczne, postaci przewodników, których rolą jest oprowadzanie po stronie internetowej, a czasem nawet prowadzenia bardzo skomplikowanych rozmów z internautą, ale przede wszystkim wywoływanie emocji. Ludzki umysł działa w taki sposób, że nawet świadomość tego, że postać na ekranie monitora jest fikcyjna, nie przeszkadza w tym, by wszystkie uczucia, wywoływane przez nią były prawdziwe, dokładnie takie same jak w realnym świecie i prawdziwym kontakcie z drugą osobą. Czemu zatem Ty nie miałbyś stworzyć fikcyjnej osoby na potrzeby własnej firmy?
Możesz również, jak przeczytałeś wyżej, wybrać jednego z pracowników, którego umieścisz w miejscu nadawcy, nad tym jednak radzę się zastanowić, ponieważ bardzo istotną sprawą jest, byś wybrał tekst wpisywany w miejscu "nadawca" raz, w sposób przemyślany i... na stałe.
Pamiętaj: ustal raz nadawcę i nie zmieniaj go! Twój klient, z każdym otrzymanym od Ciebie listem przywiązuje się do wybranego przez Ciebie nadawcy coraz mocniej i trwalej, i nie lubi zmian! Szkoda zatem byłoby stracić uwagę, choćby jednego procenta stałych odbiorców mailingu, z powodu takiej zmiany.
Zanim zatem podejmiesz decyzję o wybraniu kogoś z pracowników do reprezentowania w mailingu, przemyśl to. Jak długo ta osoba może u Ciebie pracować? Jakie mogą być skutki waszego ewentualnego rozstania? Odpowiedzi na te pytania pomogą Ci w wybraniu najodpowiedniejszej opcji.
Przemyśl formę imienia!
Przed wyborem formy imienia zastanów się nad tym. Wybór powinien być uzależniony od tego, jaki cel chcesz osiągnąć. Jeśli chcesz sprawić wrażenie większej zażyłości z odbiorcami, a Twoi klienci to ludzie młodzi i na luzie, możesz się pokusić o zastosowaniezdrobnienia imienia, które sprawi wrażenie bycia kimś w rodzaju kumpla.
Jeśli chcesz podnieść swój prestiż jako autorytet w dziedzinie, którą się zajmujesz, bardziej doradzam stosowanie imienia bez zdrobnienia. Nie ma tu oczywiście żadnych ogólnych i generalnych reguł, gdyż Twoja grupa klientów jest specyficzna dla Twojej branży i sposobu prowadzenia przez Ciebie działalności. Dlatego Ty sam musisz zdecydować, znając odbiorców i własne cele marketingowe, jaka forma będzie najwłaściwsza.
Dzięki MailBoot-owi możesz łatwo testować skuteczność różnych rozwiązań. Dzieląc klientów na grupy, do których wyślesz różne formy nadawcy, możesz sprawdzić reakcje odbiorców i zdecydować, która opcja jest dla Ciebie najlepsza: Aleksander czy Alek, Krzysztof czy Krzysiek, Lech czy Leszek. Zwróć również uwagę, jakie odczucia w Tobie budzą te formy. I zastanów się, która z tych emocji, wywoływana w Twoim kliencie, będzie dla Ciebie najkorzystniejsza. Analizując statystyki dostarczone przez MailBoot-a, będziesz miał wiele dodatkowych informacji, które pozwolą Ci dokonać najlepszego wyboru.
Moje nazwisko czy pseudonim?
Nazwisko jest jednym z elementów, które mogą pomóc wykreować pozytywny wizerunek lub też odwrotnie - wywoływać skojarzenia, które będą wpływać niekorzystnie na image firmy.
Na to, jakie człowiek nosi nazwisko, można poradzić niewiele. Można jedynie je zmienić, jeśli na przykład od lat powodowało ono żarty i docinki kolegów. Warto tu jednak zwrócić uwagę na to, że w życiu realnym, w rzeczywistych kontaktach, skojarzenia z nazwiskiem są dużo mniej istotne i ważące dla postrzegania człowieka niż w świecie wirtualnym.
Kiedy poznajesz człowieka w życiu realnym, poznajesz całą osobę, co często osłabia niekorzystne skutki skojarzeń wywołane przez takie nazwisko, jak na przykład: Głąb, Rzeźnik, Chłystek, Świstek czy Baran. Jednakże w kontakcie wirtualnym takie rzeczy nabierają o wiele większej wyrazistości, a pierwsze skojarzenia stają się silne i mocno utrwalone. Być może zatem warto nieco dłużej zastanowić się nad tym, by skojarzenia wywołane przy pierwszym kontakcie z klientem zadziałały na Twoją korzyść i wspierały Cię w kreowaniu wizerunku firmy.
Każdy ma prawo odczuwać dumę z powodu własnego nazwiska odziedziczonego z dziada pradziada. Ale kiedy tworzysz image firmy w internecie, powinieneś pomyśleć o wielu szczegółach, które mogą być istotne dla Twojej wiarygodności oraz szybkości, z jaką będziesz nawiązywał bliski kontakt ze swoimi odbiorcami.
Testy, czyli po czym poznasz skuteczność wybranej strategii.
W swoich poszukiwaniach dotyczących skuteczności poszczególnych form marketingu napotkasz pewnie wielokrotnie na mniej lub bardziej rozbudowane dane statystyczne. Różni specjaliści będą Ci przedstawiać swoje badania i procenty, które będą, według nich, niezbitym dowodem na prawdziwość ich teorii. Pragnę Cię przed tym ostrzec. Pamiętaj! Jedyne dane, które są dla Ciebie naprawdę wiarygodne i powiedzą Ci w najpełniejszy sposób, co robisz dobrze, to Twoje własne testy, które przeprowadzisz w praktyce przy użyciu MailBoot-a.
Swego czasu bardzo głośno zaczęto mówić o tym, że najskuteczniejszym rozwiązaniem dla podwyższenia klikalności listów e-mail jest umieszczenie samego imienia w miejscu nadawcy. I rzeczywiście, wyniki procentowe przy zastosowaniu tej opcji były początkowo imponujące. Osoba wysyłająca mailing wpisywała w miejscu nadawcy jakieś imię, na przykład Mariusz, Andrzej czy Marek i natychmiastowo współczynnik otwieranych maili skakał do góry. Błyskawicznie! I.... jeden raz...! Bo, owszem, jest to bardzo sprytny sposób, alesprawdza się jednorazowo. Dlaczego?
Otóż, prawdopodobnie, większość osób otrzymujących taki list znało jakiegoś Mariusza, Andrzeja czy Marka. Widzą więc to imię i mogą pomyśleć, że dostali list od kogoś znajomego. Otwierają e-mail i.... następuje odwrotna reakcja do zamierzonej przez nadawcę. W środku, zamiast jakichś dobrych informacji od dawno nie widzianego przyjaciela - oferta handlowa!
Nie wiem, jak Ty reagujesz na taki list. Ja mam już całkiem dobrze zakodowany schemat zachowania: otwieram - wkurzam się - czuję się oszukany - oznaczam jako SPAM. I tyle na ten temat!
I szczerze wierzę, że wysyłająca taki mailing firma ma wysoką klikalność jednorazowych e-maili. Pytanie tylko na czym będzie Ci zależało. Czy zależy Ci na statystykach klikalności, czy na skuteczności sprzedaży? Czy chcesz się pochwalić przed znajomymi 90% otwieranych listów (jednorazowo, bo następny list od razu trafi do SPAM-u), czy wzrostem o 60% sprzedaży własnych produktów oraz bazą stałych, powracających i przywiązanych do Ciebie klientów?
I pamiętaj jeszcze o jednym: to co sprawdzało się dwa lata temu, dziś się mogło już zdezaktualizować. Zachowania normalne dla internautów pięć lat temu, dziś mogą być rzadkością. Internet ewoluuje, a wraz z nim jego użytkownicy. Dlatego podstawowa rada dla Ciebie to: ucz się ciągle, zbieraj doświadczenia, testuj, badaj i sprawdzaj wszystko osobiście. A przede wszystkim postaw się zawsze na miejscu własnego klienta. To pomoże Ci wybrać spośród wielu rozwiązań to najlepsze.
A teraz nadszedł czas, bym wyjawił Ci nie znany dotąd sekret skuteczności sprzedaży przy wykorzystaniu w wielokrotnym autoresponderze NADAWCY!
Tego rewolucyjnego odkrycia dokonałem podczas którejś z rozmów z moją dobrą znajomą, Mirosławą Chlebowską, trenerem Neurolingwistycznego Programowania. Kiedy rozmawialiśmy na temat wywoływania różnych stanów w drugiej osobie oraz możliwości wywierania wpływu za pomocą tzw. kotwiczenia (dla zainteresowanych tematem:http://www.mirachlebowska.pl), zadałem sobie pytanie:
A co by było, gdybym potrafił w dowolnym momencie wywołać w drugiej osobie stan "KUPUJĘ!"???
Pamiętasz z poprzednich odcinków kursu, że MailBoot w ciągu sekundy wysyła odpowiedź do osoby, która zapisała się na Twoją listę. Jest to sformułowany przez Ciebie list, w którym możesz podziękować za zapisanie się na listę mailingową oraz poprosić o powtórne potwierdzenie wpisu (double opt-in) i wpisać cokolwiek, co będziesz uważał za właściwe.
I jest to NAJWAŻNIEJSZY MOMENT przy nawiązaniu kontaktu z Twoim klientem, który możewielokrotnie zwiększyć skuteczność Twojej sprzedaży!
Dlaczego? Ponieważ wykorzystujesz jednocześnie kilka ważnych elementów, które zebrane razem pozwalają Ci uruchamiać w Twoim kliencie stan "KUP!"
Kiedy ktoś zapisuje się na Twoją listę mailingową, znajduje się w najkorzystniejszym stanie, jakiego możesz pragnąć:
W stanie podejmowania decyzji !!!
W umyśle tej osoby nastąpiło właśnie wiele błyskawicznych reakcji. Zostały uruchomione impulsy elektryczne, które doprowadziły do podjęcia decyzji o podaniu Ci adresu e-mail i wyrażeniu zgody na otrzymywanie od Ciebie informacji. Podobne impulsy przebiegają przez mózg, wtedy, gdy podejmujesz decyzję o zakupie czegoś albo o zrobieniu sobie kawy. Nie jest istotne, czego dotyczy decyzja. Istotny jest stan!
A co się będzie działo, jeśli poprowadzisz umysł drugiej osoby, będącej w stanie decyzyjnym, w takim kierunku, który Tobie najbardziej odpowiada? Czy zauważyłeś już, jakie możliwości otworzą się przed Tobą, gdy będziesz umiał wywoływać ten stan w kliencie? Stan wręcz wymarzony dla każdego, kto chce, by osoba otrzymująca propozycję zakupu, powiedziała "TAK!"?
Tajemnica tkwi w tym, by szybko, wręcz błyskawicznie(!), skojarzyć z czymś ten stan. Z czymś, co będzie go uruchamiać zawsze wtedy, gdy będziesz tego potrzebował. Czas jest tu niezwykle istotny, ponieważ każdy stan szybko mija. Masz zatem tylko kilka sekund, by niejako "skleić" ten stan z jakimś "odpalaczem", który będzie go wywoływał. Im więcej czasu minie od momentu zapisania się na listę mailingową, tym słabszy będzie stan, a po minucie czy dwóch całkowicie minie. Rozumiesz więc, że te pierwsze sekundy są najważniejsze.
Najlepszym "odpalaczem", w przypadku listu e-mail, jest to co wpisujesz w miejscu "nadawca". Jeśli ustalisz raz i na zawsze to, co wysyłasz w tym miejscu, za każdym razem, gdy Twój klient otrzyma od Ciebie list e-mail, w jego umyśle nastąpi podobna reakcja, jak w momencie zapisywania się na Twoją listę - "DECYZJA!", "TAK!", "KUPUJĘ!"
Preferuję nadawcę przede wszystkim z tego względu, że inne rzeczy w mailach są zmienne. Nadajesz listom różne tematy, różny jest ich wygląd i treść. Ale to co może (i powinno) być stałe i niezmienne, i co wywołuje odpowiednią reakcję w odbiorcy to nadawca. (Rozumiesz już teraz, dlaczego wyżej napisałem, że powinno się wybrać nadawcę raz na zawsze i nie zmieniać go nigdy?).
Proste? Proste! Ale tylko wtedy, gdy posiadasz narzędzie, które w ciągu kilku sekund dokona tego skojarzenia bodźca ze stanem! Jeśli zrobi to za Ciebie MailBoot, Twój klient wprowadzony w stan decyzyjny będzie chętnie otwierał Twoje maile, będzie czytał je z większą uwagą i, już w momencie, gdy ujrzy nadawcę, będzie bardziej skłonny ulec Twojej perswazji, gdy chcesz go namówić na zakup u Ciebie!
Struktura w skrócie:
- stan decyzyjny u klienta - podaje Ci e-mail i "klik"- wysyła,
- zwrotny e-mail odesłany w ciągu sekundy przez MailBoota - klient otwiera pocztę - następuje skojarzenie NADAWCY ze stanem,
- w przyszłości reakcja na Twój e-mail: NADAWCA - przywołanie stanu decyzyjnego.
Możesz teraz zastanawiać się nad tym i mówić sobie: "No tak, ale przecież nie każdy od razu odbiera e-mail, więc może minąć wiele czasu od zapisania się na listę mailingową do momentu otworzenia listu i stan ten dawno minie".
Tak, może tak być. Ale możesz tego uniknąć, jeśli zastosujesz się do mojej rady: już w momencie pierwszego kontaktu z klientem poinformuj go na swojej stronie o tym, że zaraz po zapisaniu się na listę otrzyma zwrotny mail z prośbą o potwierdzenie. Zyskujesz wtedy prawie stuprocentową szansę na to, że osoba zapisująca się, będąca w stanie decyzyjnym, a dodatkowo zaciekawiona i spragniona informacji, które może uzyskać po zapisaniu się do Ciebie, zrobi to natychmiast.
Z wielką przyjemnością zdradziłem Ci dziś pierwszy z rewolucyjnych sekretów skutecznego mailingu, ponieważ dzielenie się z Tobą moją wiedzą sprawia mi wielką satysfakcję. Zatem w następnym e-mailu będzie mi równie przyjemnie wyjawić Ci następną tajemnicę, która pozwoli Ci wywierać ogromny wpływ na klientów z Twojej listy mailingowej.
%PERS_NAME2%, jeśli pojawiło Ci się jakieś pytanie, napisz do mnie na adres e-mail :r.piatek@mboot.pl